Uroki zycia w stadzie

Napisany Wrzesień 24, 2011 przez admin

Każdy, kto po ślubie planuje zamieszkać ze współmałżonkiem u rodziców czy teściów, najpierw niech się poważnie zastanowi, zanim popełni ten błąd. Dlaczego piszę o tym w ten sposób?!

Otóż mam powody i dowody na to, aby wychodzić właśnie z takiego założenia.

Od urodzenia mieszkam w kamienicy, w której 80% lokatorów stanowi moja rodzina. Oprócz rodziców i brata, są to moi dziadkowie, wujek z ciotką i dwie kuzynki. Jedynie mieszkanie na parterze zajmuje małżeństwo z trójką dzieci.

Znane jest nam doskonale powiedzenie, że „z rodziną najlepiej na zdjęciu”. I tego wszystkim zakładającym rodziny radziłabym się trzymać.

Nikt nie lubi konfliktów i nieporozumień z bliskimi osobami. A więc aby do nich nie dopuścić, najlepiej jest unikać mieszkania pod jednym dachem.

Na początku może nam się to wydawać wręcz niemożliwe. Przecież : „świetnie dogaduję się z teściami”, albo „moi rodzice uwielbiają mojego męża” itp. itd.

Tylko, że rzeczywistość bywa czasami okrutna i niekiedy naprawdę niewiele trzeba, aby to, co wcześniej wyglądało jak z obrazka, diametralnie się zmieniło. Co gorsze, największe problemy i nieporozumienia biorą się zazwyczaj z najdrobniejszych, najmniej znaczących rzeczy. Wystarczy, że synowa nie wytrze kurzu z mebli, albo zięć nie umyje talerza po zupie. I już mamy powody do sprzeczki. Zbierają się one jeden do drugiego, i w końcu przychodzi moment, że patrzymy na siebie jak na wrogów.

W takich sytuacjach na próbę wystawiany jest związek młodych ludzi, którzy stając między „młotem a kowadłem”, nie wiedzą w pewnym momencie, czy popierać rodziców czy współmałżonka…..

Potem pojawiają się dzieci, które dorastając patrzą na to, jak mamusia kłóci się z babcią, albo jak dziadek wiecznie krytykuje zachowania tatusia…..

I mimo, że nic nie mówią nie chcąc się wtrącać w życie dorosłych, to bardzo to przeżywają i nie potrafią się odnaleźć w całej tej sytuacji.

Ja sama byłam takim dzieckiem więc wiem co mówię. Mój chłopak ma podobne doświadczenia z dzieciństwa, gdyż również mieszka po sąsiedzku z babcią i wujkiem.

I my już wiemy, że nasza wspólna przyszłość ma szansę na sukces tylko w przypadku, gdy zamieszkamy z dala od rodziców. Trzymamy się tego i zdania na pewno nie zmienimy.

Chcemy, aby nasze stosunki z teściami kiedyś po naszym ślubie były przynajmniej tak dobre, jak są na dzień dzisiejszy. I co najważniejsze zależy nam na tym, aby nasze dzieci nie musiały patrzeć na kłótnie w rodzinie i wybierać, która babcia czy dziadek jest lepszy….

Kiedyś mój Adrian powiedział słowa, które utkwiły mi w pamięci: „możemy nawet jeść obiad na zmianę, mając do dyspozycji tylko jeden widelec, byle byśmy byli sami, byleby u siebie….”

Zgadzam się z tym w 100%!!!

Naprawdę nie trzeba uciekać od rodziny na drugi koniec świata, wystarczy jedynie zamieszkać w miejscowości obok. I wówczas życie może wyglądać zupełnie inaczej- o wiele lepiej.

Gdybym była lekarzem, na pewno na receptach wypisywałabym właśnie taką radę. Sądzę, że pomogłaby na większość ludzkich dolegliwości :)

Marta ;)

Podobne artykuły

Brak podobnych wpisów.

Napisz komentarz