Synek mamusi

Napisany Maj 2, 2010 przez admin

Artykuł napisany przez psychoterapeutę na podstawie swoich doświadczeń.
Jeden z psychoanalityków pisał, ze matka powinna być „wystarczającą dobra” (ale nie za idealna), a inny mówił, ze powinna być na 3 z plusem. Niniejszy artykuł mówi o zbytnim przywiązaniu matki do syna i odwrotnie. Co to znaczy zbytnim? Czy matka może za bardzo kochać swoje dziecko?

Mówimy tu o procesie w którym matka zagarnia niejako pragnienia swojego dziecka. Z różnych powodów syn dla matki staje się tak ważny, ze mąż odsuwa się na dalszy plan. Dzięki temu procesowi, ojciec ma dużo mniejszy wpływ na rozwój swojego syna.

Wszystko to jest nieświadomym procesem, matki w takim układzie nawet nie zdają sobie sprawy jak mogą skrzywdzić swoje dziecko. Przecież dałam mu tyle miłości, to jest mój ukochany chłopczyk. Ta więź miedzy matką i synem jest tak silna, ze z zewnątrz wydaje się, ze są „jakby partnerami”.  Oni sami na takie określenia oburzają się strasznie i zaprzeczają. Natomiast np. ze strony żony wygląda to tak, ze ona sama jest zawsze ta druga, ponieważ pierwszą kobietą w życiu jej męża jest jego własna matka.

Niech ten artykuł będzie próba pomocy tym wszystkim żonom, które rozpaczliwie próbują walczyć o miłość męża czy chociażby zrozumieć co się dzieje w ich związku. Z zewnątrz wygląda to bardzo smutnie, z jednej strony mamy żonę która próbuje być tą pierwsza, a z drugiej strony teściową, która może nie lubić swojej synowej, atakować ją, być krytyczną itp. I to wszystko często w białych rękawiczkach (z poczuciem że się jest dobrą poczciwą kobietą matką swojego syna i teściową).

Z drugiej strony mamy męża który nie wie po której stronie stanąć, albo często staje po stronie matki. Można powiedzieć, ze życie małżeńskie takiej rodziny to swoisty męczący dla żony trójkąt, o którym tak trudno rozmawiać z mężem. Jedna z moich pacjentek usłyszała od swojego męża „bo ty zazdrościsz mi mamy”. W Biblii jest napisane „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”. W takiej rodzinie wygląda natomiast, że bardziej tym jednym ciałem maż jest zjednoczony ze swoja mamą.

Oczywiście nie każda matka kochająca nadmiernie syna stworzy tak chory układ, chodzi tu o specyficzne odniesienia panujące między matka i synem. Przede wszystkim ojciec w takiej rodzinie jest słabszy, wycofany, nie mający często swojego zdania. Pierwsze skrzypce w takiej rodzinie gra tu mama. Jest to matka specyficzna, nadopiekuńcza, władcza, zalewająca swoje dziecko uczuciami, spełniająca często jego wszystkie potrzeby. Takie zagarnięcie, można powiedzieć „zalepienie”, zawłaszczenie życia emocjonalnego dziecka powoduje, że bardzo duża część emocji, pragnień dziecka jako dorosłego jest skierowana ku matce.

W języku potocznym mówimy o nie przeciętej pępowinie. Przyszła synowa, czyli żona „mojego synka” musi spełnić bardzo ciekawe kryteria. Na ogół w taki układ wchodzą kobiety spokojne, rodzinne, które początkową cieszą się, że ich narzeczony tak kocha swoja mamę, jest taki rodzinny itp. Często wiele lat takie kobiety cierpią, próbują walczyć o miłość męża, maja poczucie winy, że to coś z nimi jest nie tak, że są złymi żonami (taki komunikat często słyszą).

Pamiętam jak jedna z moich znajomych dzień po ślubie, w swoim własnym domu natrafiła na zmienionych wiele elementów wyposażenia mieszkania, zmienionych przez teściową, oczywiście bez wiedzy młodej pary. Koszmar zaczął się potem. Ciągłe wtrącanie się w sprawy rodziny, „pożyczanie” syna pod byle pretekstem, mówienie do syna jaka ta jego żona ma dużo wad. Syn powoli zaczyna patrzyć na swoja żonę przez pryzmat optyki swojej mamy.

Teściowa jest często obecna w życiu małżeńskim, ona nieraz podejmuje ważne decyzje, np. jak urządzić komunie wnuka – oczywiście wszystko tłumaczy, że ona tak kocha. W miedzy czasie zachodzi bardzo dziwny mechanizm. Teściowa nieświadomie przeciąga wnuki na swoja stronę. Są  to przecież jej wnuki, dzieci jej synka, a więc niejako jej własne dzieci, na które przelewa swoja miłość. Ta miłość jest specyficzna, nie idzie ona w parze z mądrą i wychowująca, czytaj stawiająca granice miłością rodziców. Babcia nadmiernie rozpieszcza swoje wnuki pozwala im na wiele różnych rzeczy dając komunikat, ze ona jest lepsza, bardziej kocha. Żona (matka dzieci) próbuje przeciwstawiać się teściowej, skarżyć się swojemu mężowi, ona dla świętego spokoju często nie chce się mieszać. Efekt jest jeden, powoli teściowa zagarnia dzieci… znam rodzinę gdzie mąż, dziecko i teściowa razem chodzą na spacery, na zakupy, tworząc dziwną „jakby rodzinę”. Rzadko zona jest zabierana na takie przechadzki.

Dziecko często obserwuje, jak jego mama jest mało ważna w takim układzie i zaczyna traktować swoją mamę agresywnie. Często dla kobiet jest to sygnał ostrzegawczy i wtedy próbują szukać pomocy. Co mam robić aby mąż mnie kochał i abym nie straciła miłości dzieci. Spotkałem się z sytuacjami gdzie dziecko referowało swojej babci jak się zachowuje mama, jak była dzisiaj, czy coś mówiła na babcie, czy krzyczała. Dziecko w takim układzie może czuć się bardzo „zamieszane”, kto jest jego matka, często dzieci reagują agresywnie do swojej rodzonej matki. Kobieta czuję się często bezradna, samotna, słaba. Ponadto ma niskie poczucie własnej wartości i poczucie winy, że to coś z nią jest nie tak.

Jedne żony znoszą to bardzo cierpliwie, pewnym otrzeźwieniem jest tu powolna utrata dzieci, które są przekupywane i przeciągane na stronę teściowej. Dzieci powoli zaczynają” kochać” bardziej babcię, która na więcej im pozwala. Widząc też jaka jest rola matki w rodzinie powoli zaczynają tracić do niej szacunek. Inne żony próbują walczyć, krzyczeć, błagać, często spotyka się to z niezrozumieniem ze strony męża, „o co Ci chodzi, ty zazdrościsz mi mamy”,. Taka sytuacja może trwać kilka lat. Rodzi się pytanie, jak można scharakteryzować, mężczyznę, który za bardzo związany jest ze swoją matką?

Każdy człowiek jest inny i nie powinno się uogólniać, ale postaram się wypisać kilka cech, które rzuciły mi się w oczy. Dobra relacja z matka powoduje, że mężczyzna jako dorosły chłopak będzie czuły i empatyczny, gdy natomiast matka zagarnie jego życie psychiczne obraz funkcjonowania takiego mężczyzny będzie zupełnie inny. Wypisze może dla jasności w kilku w punktach poszczególne cechy:

  1. Niezauważanie potrzeb żony
  2. Mała fantazja  i wyobraźnia (nudziarz), przewidywalność .
  3. Mała psychologizacja (ocena swojego wnętrza i całej sytuacji)
  4. Dość średnie lub małe zainteresowanie pożyciem seksualnym, a także brak czułości i przytulania
  5. Częste kontakty z matką i liczenie się z jej zdaniem
  6. Często sprawia wrażenie małego chłopca, który jeszcze nie dorósł
  7. Zdarza się, że wybiera żonę bardzo podobna fizycznie do matki, wiąże się także z kobietą cicha spokojną, która początkową cieszy się, ze jej przyszły maż jest tak rodzinny
  8. Boi się przeciwstawić mamie, chce mieć święty spokój
  9. Niektórzy z nich są agresywni względem żony, która próbuje dochodzić swoich praw

Jak radzić ma sobie żona, aby odzyskać męża? Jaki kroki ma podjąć. Jest kilka sposobów. Na początku,  syn jest bardzo „połączony” z (my nazywamy „zlany”) matką, wszelkie formy przeciwstawienia się matce, nieświadomie są przezywane jako coś strasznego. Dlatego działanie żony polegające na tłumaczeniu nic tu nie da. Pamiętam kiedyś na jednej z sesji małżeńskiej gdy do męża zaczęło docierać, że w swoim sercu, wnętrzu ma wybrać albo żona albo mama, pojawił się straszny opór. Na koniec sesji widać było że jest zacięty, przestraszony . W domu stwierdził, że nie będzie chodził na sesje bo nic mu to nie daje.

Jego lęk niejako odbił się na mnie i mojej koleżance terapeutce (terapię małżeńską prowadzi się często w dwie osoby), po sesji czuliśmy jakiś lęk i strach, bez wyraźnej przyczyny. Po długim omawianiu okazało się, że to mąż żony wyprojektował na nas swój strach tkwiący korzeniami jeszcze w dzieciństwie, strach który mają małe dzieci, że utracą matkę. Gdy dorastamy, dzięki burzliwemu okresowi dojrzewania oddzielamy się od rodziców i również oddzielamy się w dużym stopniu od tych leków. W przypadku nieprzeciętej pępowiny te lęki tkwią głęboko w dorosłym człowieku i dlatego tak trzyma się kurczowo matki.

Oczywiście są to mechanizmy głęboko nieuświadomione i trzeba terapii aby ktoś mógł je w sobie dostrzec. Jasno więc trzeba powiedzieć, że samo przekonywanie i tłumaczenie nic tu nie da. Żony w takim układzie maja świadomość jakby mówiły do ściany: „jak ktoś może tego nie rozumieć, jak on może być tak zaślepiony”. Dzieje się tak, że jest to proces głęboko schowany, podskórny, ale wpływa mimo wszystko na uczucia i wybory męża. Tu w tym przypadku często będzie wybierał matkę. Teraz postaram się przedstawić kilka sposób, które niech będą wskazówką dla „tych samotnych w małżeństwie”.

  1. Najbardziej skuteczny. Skorzystać z pomocy terapeuty czy z pomocy osoby zaufanej z zewnątrz. Raz spotkałem się z przypadkiem, gdzie znajomy ksiądz „przetłumaczył mężowi”. Skutkuje to jednak w lżejszych przypadkach. Natomiast w cięższych nieodzowna jest tu terapia. Często jednak zdarza się tak, że mąż nie chcę przyjść na terapię małżeńską tłumacząc, że on nie jest chory: „jak ty masz problem to idź sama, jesteś przecież taka nerwowa.” Dobrze wtedy gdy sama żona pójdzie na terapię, dzięki której może przyjrzeć się obiektywnie całej sytuacji i wzmocnić swoją psychikę w taki sposób, aby nie być taką bierną i na drugim miejscu. Dobrze jak popracuje wtedy nad swoim zaniżonym poczuciem wartości i nauczy się sposobów reakcji i radzenia sobie w trudnych sytuacjach, gdy mąż „wybiera mamę”
  2. Jest to sposób bardzo skuteczny. Na ogół matka, która zagarnia synka jest silną kobietą. Więc jeżeli ona jest tak silna to żona powinna być jeszcze silniejsza i bezwzględna (do swojej teściowej oczywiście). Ta bezwzględność nie polega na zwalczaniu teściowej, ale stawianiu granic i pewnym trwaniu na swojej pozycji. Ta taktyka często działa. Mąż jak potulny baranek staje po stronie żony. Kobiety ze zdziwieniem zauważają, że jej mąż posłuchał wreszcie jej. Pamiętam kiedyś kolegę, który był w pracy twardym mężczyzną natomiast gdy przestępował próg domu stawał przed matką, stawał się zalękniony i na ogół nie miał swojego zdania. Jego partnerka postawiła mu alternatywę, albo ja albo mama. Pan S bojąc się mamy zrezygnował ze związku ze swoją narzeczoną. Żona powinna w taki sposób zwyciężyć te potyczkę jak zrobiła to mama. Nasuwa się tu jednak zasadnicze pytanie, po co kobiecie taki mężczyzna, chociaż niektóre kobiety wybierają takie związki i takich mężczyzn. Drugie pytanie jest następujące, czy taki mąż może zaopiekować się swoja żoną? Wygląda to na zupełnie odwrotną sytuację.
  3. Wołanie rozpaczy. Czasem żona wyprowadza się z dziećmi i to może podziałać, chociaż nie zawsze. Utrata żony i dzieci może spowodować, że mąż się ocknie. Spotkałem się jednak z sytuacjami, że mąż zaczyna walczyć z mama przeciwko swojej zonie, aby np. odebrać jej dzieci. Ostania droga jest najbardziej trudna i drastyczna, trzeba ja jednak podjąć aby ratować siebie i dzieci.

Autor: psychoterapeuta z Bytomia
tel/mail: 665321735 (leszja@interia.pl)

P.S. Nie jest to artykuł przeciwko teściowym, ale specyficznej teściowej.

Podobne artykuły

Brak podobnych wpisów.

Komentarze (5)

 

  1. lena1985 mówi:

    Chciałabym się zapytać dlaczego matki postępują w taki sposób?
    Czy z nimi także prowadzi się terapię?
    Czy jest to terapia indywidualna, czy wspólna (razem z synem)?
    Czy pomocy potrzebuje także mąż (teściowej)?
    Ja myślę (wykształcenie pedagogiczne), że problem trzeba rozwiązywać kompleksowo.
    Teściowa, mąż teściowej i syn…żona syna (jeśli ją posiada).
    Pozdrawiam, Lena.

  2. Izabela mówi:

    Świetnie napisany artykuł. Ja jestem żoną maminsynka. Przez wiele lat nie zdawałam sobie sprawy z tego, ale wiele rzeczy budziło moje podejrzenie (w domu mojego męża rządziła matka, ojciec nie miał nic do gadania, mój mąż bał się jej, milczał, jak mnie obrzucała epitetami, oczekiwała, że będzie wspierał swojego brata i jego 3 dzieci, a jego rodzina pójdzie w kąt, dała mi radę, już po ślubie, że z jej synem tylko dobrocią można coś zyskać, bo ma trudny charakter-on był po prostu niewychowanym egoistą….). Dla mnie mój mąż jest arogancki, mało empatyczny, nie szanuje mnie, mało zaradny. Szanował matkę i tylko jej zdanie było ważne. Słuchałam niedawno pewnej audycji i dowiedziałam się, że maminsynek to jest problem dozgonny. Potwierdzam to.

  3. Lena mówi:

    Dla mnie artykuł niedokończony…
    Nieprzemyślany i za sztywny dla przeciętnego czytelnika

  4. Lidka mówi:

    Proszę podać, jak ma się zachować mąż, gdy żona ma nie odciętą pępowinę od mamy.

  5. Amondin mówi:

    Przeczytałam dokładnie wszystkie wypowiedzi zgadzam się w 100% z każdą opinią. Od 14 lat jestem z mami synkiem, człowiekiem o bardzo dużej wrażliwości i agresywności, człowiekiem poukładanym i niezrównoważonym. Wiem że to się wyklucza ale tak jest. Mami synek jest tak silnie związany z matką psychicznie że nie widzi swoich potrzeb ,a co za tym idzie potrzeb małżonki i dzieci. Moje małżeństwo to wieczna walka o niego aby żył ze mną i z dziecmi, tak bardzo bolało. Czułam się taka niekochana , nic nie warta , nie liczył się z moim zdaniem tak jakby mnie nie było. Z biegiem lat właśnie się tak czułam jakbym nie żyła. Sama wychowałam 2 dzieci, on przychodził się tylko wyspac. Wiele razy słyszałam że jego matka jest na pierwszym miejscu , bo go bardziej potrzebuje o de mnie. Spytacie dlaczego z nim byłam ? Bo to jest jakieś cholerne współuzależnie , tłumaczyłam ,prosiłam i płakałam. Nic to nie dało . Wiele razy mówiłam do niego a on patrzył na telewizor i miałam wrażenie się się wyłączył .Tak strasznie cierpiałam, ale nie potrafiłam nic zrobic. Nadmieniam iż jego matka dzwoniła parę razy dziennie. Doszło do tego że za moimi plecami wziął jej kredyt na 20.000 i on spłaca. Nie wytrzymałam tego już psychicznie i złożyłam papiery o rozwód. Ale los tak chciał że teściowa zmarła i przyszedł do mnie żebym mu dała ostatnią szansę tym bardziej że mamy 2 dzieci ,jedno 11 lat ,a drugie 5. No i jestem z nim dalej i nie możę uwierzyc własnym oczom, mam przed sobą inną osobę. Spokojną i uczynną , ale ja dalej walczę ze sobą z tą wielką nienawiścią do niego , ze mnie tak traktował. Wiem że jestem podłamana psychicznie , po tylu latach nagle mnie załuważył. A mogło byc tak pięknie od początku , gdyby dał mi coś powiedziec i traktował mnie na równi. Leczę się z tego .Zobaczymy czy dobrze zrobiłam dając mu szansę, czas pokaże.

Napisz komentarz