Rozwod, czy dla dziecka to koniec swiata?!

Napisany Kwiecień 15, 2011 przez admin

Zapewne większość młodych ludzi, myśląc o przyszłości, ma w swojej głowie zakodowany wymarzony model rodziny. Dla jednych jest to życie we dwoje, spędzane np. na dalekich podróżach, inni są większymi tradycjonalistami i marzą o gromadce dzieci, które będą wychowywać w zgodzie i miłości.

Kiedy snuje się plany na przyszłość, wszystko wydaje się być bardzo proste i kolorowe: „będziemy mieć wielki dom z ogrodem, super samochód, dobrą pracę, a w każde lato będziemy zabierać dzieci na wakacje”. Po prostu żyć, nie umierać!!! Niestety- życie bywa czasami okrutne i potrafi całą tą wymarzoną bajkę odwrócić do góry nogami ;(

Na początku małżeństwa młodzi próbują się „dotrzeć”. Poznają swoje nawyki, przyzwyczajenia, wady i słabości- czyli wszystko to, co w okresie narzeczeństwa nie było widoczne dla oka partnera. I albo zaakceptują siebie nawzajem w całości, albo ich wspólne życie będzie szło „pod górkę”.

Oczywiste jest, że najlepiej by było, aby ludzie zgadzali się ze sobą pod każdym względem. Ale wszyscy wiemy jak jest- nikt nie jest idealny! Trzeba się tylko umieć do tego przyznać. Powinno się czasami przymknąć oko na wady partnera, pogodzić z nimi i zaakceptować.

Co jednak zrobić, kiedy jest to dla nas wręcz niemożliwe i atmosfera w domu zaczyna się robić nieprzyjemna?! Przychodzą dni, że nie możemy już patrzeć na męża/ żonę, drażniące są jego/ jej zachowania a nawet sama obecność!!! To jest chyba odpowiedni moment, aby się poważnie zastanowić, co dalej………..

Dzieci, nawet te małe doskonale wyczuwają „napięcie” między rodzicami, widzą, że się między nimi nie układa. I nawet, jeśli rodzice starają się nie kłócić przy dzieciach i załatwiają swoje sprawy między sobą, to i tak wszystkiego nie da się ukryć. Nikt nie jest w stanie zatuszować swoich emocji w 100 %.

Sytuacja jest dużo gorsza, kiedy rodzice nie zważają na obecność pociech i bez zahamowań wszczynają przy nich awantury. Są i tacy, którzy w okrutny sposób wciągają dziecko w konflikt: „idź powiedz swojemu kochanemu Tatusiowi….” albo „komu wierzysz, mi czy Matce”?! I co te biedne dziecko może wtedy zrobić?! Nic!!! większość z nich zamyka się w sobie, izoluje od otoczenia i rówieśników, bardziej podatne jest na stres.

Czasami takim trudnym sytuacjom rodzinnym może pomóc tylko…… Rozwód!

Niektórzy jednak (zwłaszcza Ci, co pochodzą z bardzo wierzących rodzin) nie biorą takiej ewentualności pod uwagę. „Trudno, jest jak jest, nic nie zmienię”; „nie zrobię tego dzieciom”. Tylko czy tak naprawdę, kiedy rodzice poświęcają się i zostają przy współmałżonku, robią to dla dobra dziecka?!

Moim zdaniem NIE! Jak dziecku może być dobrze w domu, w którym rodzice wiecznie się kłócą, skaczą sobie do oczu, mają nieustanne pretensje?! Jakie DOBRO z tego wynika?!

Dziecko nie jest szczęśliwe tylko dlatego, że rodzice są razem pod jednym dachem, czy zasiadają wspólnie do obiadu. Dziecko jest szczęśliwe wtedy, kiedy i jego rodzice są szczęśliwi. Na takiej zasadzie to działa.

Co zatem z tym rozwodem?! Ja osobiście uważam, że jeśli nie ma szans na pojednanie, powinno do niego dojść! Można przecież tak poukładać to życie, aby dziecko wciąż miało oboje rodziców i było dla obojga jednakowo ważne. Najważniejsze jest, aby nigdy nie przestało czuć, że jest kochane!!!

Autor:

-Marta-

Podobne artykuły

Brak podobnych wpisów.

Napisz komentarz