Przeciwienstwa sie przyciagaja! – czy na pewno?
Napisany Maj 11, 2011 przez admin
Praktycznie od zawsze znane jest nam powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają. Osoby różniące się znacznie od siebie według tego powiedzenia pasują do siebie i tworzą udany związek. Zastanawiam się jednak, czy aby na pewno…
Może sedno sprawy tkwi w tym, jakie to mają być przeciwieństwa – na jakim podłożu? Czy chodzi o zainteresowania, charakter, temperament czy poglądy na życie?
Kiedy mężczyzna i kobieta się spotykają, chcą wiedzieć o sobie jak najwięcej. Na tym etapie poznajemy drugą osobę i może rzeczywiście przyciąga nas do niej jej odmienność w stosunku do nas – odwaga, gdy my jesteśmy nieśmiali, jej energia, gdy my jesteśmy raczej pasywni, jej pełne pasji i ambicji życie, gdy my zadowalamy się drobnymi radościami dnia codziennego. Wszystko to na pierwszy rzut oka wydaje nam się wręcz wspaniałe! Wnosi to wiele nowej energii w nasze życie i czyni nas bardziej aktywnymi. Jednak nie każdy z nas chce zmieniać swoje nastawienie do życia, a wielu ludzi po prostu tego nie potrafi zrobić. I co wtedy? Okazuje się, że ciągłe wypady w góry, sporty ekstremalne, gonitwa za coraz nowymi pasjami i spełnianie wygórowanych ambicji zaczyna nas męczyć. I tak oto zupełnie inna niż my osoba – pełna tych właśnie przeciwieństw – staje się irytująca… Dochodzimy do wniosku, że jednak oczekujemy zupełnie czego innego, a wizja „udanego związku” odbiega za bardzo od wizji snutej przez tę drugą osobę.
Zainteresowania nie powinny być moim zdaniem „przeciwne”. Oczywiście nie znajdziemy na świecie drugiej osoby, która będzie lubiła robić dokładnie to samo w tym samym czasie, co my, a w dodatku będzie w naszym typie i będzie chciała akurat być z nami. Ale mam tu na myśli pokrewne hobby. Na przykład dwoje ludzi lubi uprawiać sport. Jedno z nich lubi jazdę na rowerze, a drugie lubi pływać. Łączy je zamiłowanie do aktywności, więc wspólny wypad w góry może okazać się początkiem nowej wspólnej pasji – trekkingu. Chodzi o to, aby odnajdować razem nowe pasje i zamiłowania. Jeżeli ja nie lubię ruszać się nigdzie z domu czy ogrodu, a mój partner uwielbia tańczyć i imprezować, to jak mamy się pogodzić? Jeśli nie będziemy oboje nastawieni na wzajemne dostrzeganie potrzeb drugiej osoby, skończy się na tym, że albo ja usidlę go i uczynię nieszczęśliwym, albo będę chodzić tam, gdzie nie lubię, albo oddalimy się od siebie z powodu odmiennych upodobań – wcześniej nazwanych „przeciwieństwami”.
Charakter może rzeczywiście powinien się różnić. Bo co będzie jeśli zwiążą się ze sobą dwie wybuchowe, nerwowe i w dodatku uparte osoby? Wieczne kłótnie i próba postawienia na swoim. Ale podobnie, jak na wszystkich płaszczyznach różnice nie powinny być drastyczne, a więc cechy nie mogą być zupełnie przeciwne. Bo co będzie robić pełna energii osoba, lubiąca wyzwania z kimś, kto woli cały dzień przespać?
W budowaniu głębszych relacji z innymi chodzi głównie o to, aby się nawzajem wspierać i uzupełniać. Nie znaczy to jednak, że uzupełniamy się tylko i wyłącznie cechami przeciwnymi.
Różnice w temperamencie też nie mogą być za bardzo widoczne. Sfera intymna życia powinna być, owszem, zróżnicowana, jednak nie może stać się zupełnie czymś innym niż oczekujemy. I znów pojawia się wniosek, że przeciwieństwa nie do końca są do siebie dopasowane.
A co z poglądami na życie? Trudno wyobrazić sobie szczęśliwą romantyczkę marzącą o wielkim ślubie z kimś kto twardo stąpa po ziemi, a jego mottem jest „nie potrzebuję papieru, aby z kimś być”. Nasze plany na przyszłość powinny być podobne do planów naszego partnera. Ale tu trzeba mieć świadomość, że nie chodzi o dopasowanie „na siłę” swoich marzeń do jego realnego podejścia, ale o to, aby mieć świadomość siebie i swoich oczekiwań i umieć je połączyć w jedną wspólną wizję przyszłego życia.
Przeciwności się przyciągają?
Powiedzenie to jednak można rozumieć w dwojaki sposób: możemy bowiem założyć, że owe „przyciąganie” to tylko i wyłącznie chęć poznania tej „innej” niż my osoby, a nie od razu utworzenie z nią szczęśliwego związku. Może niektórzy z nas tak bardzo pragną nawiązać głębszą więź, że to „przyciąganie” chcą traktować jako zapowiedź prawdziwie udanego związku?
Jeśli mowa o nutce tajemniczości, świeżej dawce energii i nowego spojrzenia na świat – zgodzę się z powiedzeniem. Jednak na dłuższą metę nie jest to dobre rozwiązanie.
Pamiętajmy o tym, że to co nas na początku intryguje, interesuje i budzi naszą ciekawość, z czasem może stać się nam obojętne, a nawet może zacząć nas irytować i zamiast przyciągać – będzie odpychać.
Podobne artykuły
Brak podobnych wpisów.

Subskrybuj: