Ja odpuszczam Tobie grzechy, w imie Ojca i syna

Napisany Kwiecień 29, 2011 przez admin

Każdy, kto jest osobą wierzącą i praktykującą, przynajmniej raz, lub dwa razy do roku przystępuje do spowiedzi. Korzystamy z tego sakramentu zazwyczaj w okresie świątecznym. Czasami podchodzimy do konfesjonału, gdy umiera nam ktoś bliski, albo w rodzinie odbywa się chrzest, czy komunia Święta.

Uważam, że częstsze korzystanie ze spowiedzi nie jest konieczne, tym bardziej, że jedno z przykazań mówi : „przynajmniej raz w roku spowiadać się…..”

Ale każdy oczywiście podchodzi do tego według własnego sumienia- przynajmniej tak powinno być.

No właśnie- jak to jest?!

Czy przypadkiem ludzie się już nie przyzwyczaili, i spowiadają się tylko dlatego, że po prostu tak trzeba, tak wypada?!

Klepią wciąż te same grzechy, nie robiąc wcześniej rachunku sumienia, nie zastanawiając się nawet, czy naprawdę żałują swojego postępowania.

Wszystko to niby takie proste, ale jednocześnie dość skomplikowane.

Często ludzie mają „swojego księdza” i nie wyobrażają sobie, aby wyspowiadać się u innego!

Co się za tym kryje?!

Otóż nie każdy Duchowy spowiada tak samo, nie każdy jest w stanie odpuścić wszystkie grzechy.

I ludzie zwyczajnie się boją. Może pokuty, może „kazania” jakie Ksiądz im wygłosi w trakcie spowiedzi, no i może w końcu tego, że grzechy nie zostaną odpuszczone.

Mimo przystępowania od wielu lat do spowiedzi, wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego u jednego księdza dany grzech będzie odpuszczony, a u innego ten sam zostanie nam zatrzymany.

Znany jest mi też przypadek, kiedy to pewien chłopak, spowiadając się zawsze u tego samego księdza, jednego razu dostał rozgrzeszenie za współżycie przedmałżeńskie, a pół roku później już nie.

No i od czego to zależy? Od humoru Spowiednika?!

Pytałam kiedyś proboszcza mojej parafii, czy są przypadki, w których on sam grzechów nie odpuszcza. Odpowiedział:

„ Jeśli ktoś naprawdę żałuje, odpuszczam wszystkie grzechy, za wyjątkiem zabójstwa i aborcji”.

Myślę, że jest to skomplikowane nie tylko dla nas- spowiadających się, ale także dla samych Duchownych. Sądzę, że im też nie jest łatwo, kiedy słuchają tych wszystkich grzechów, kiedy muszą zadać pokutę i podjąć decyzję, czy można odpuścić grzechy, czy też nie.

Każdy z nich pewnie kieruje się w tym momencie własnym sumieniem, własnymi poglądami na świat.

Każdemu z nas, od dziecka na lekcjach religii wpajano, że idąc do spowiedzi powinno się myśleć, że klęka się przed samym Bogiem. Jest to wbrew pozorom bardzo trudne. Sama na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że kiedy starałam się wyobrazić sobie w konfesjonale Boga, ogarniało mnie wielkie przerażenie. Chciałam uciec najdalej jak to możliwe.

I podejrzewam, że większość ludzi idzie do spowiedzi z przekonaniem, że wyznaje grzechy księdzu- tak jest po prostu wygodniej, bezpieczniej.

Ci, którzy głęboko wierzą, wiedzą dobrze o tym, że kiedy umrzemy czeka nas wszystkich sąd ostateczny. Wtedy nie będzie już księdza w konfesjonale, nie będzie możliwości ucieczki, czy zatajenia grzechu.

Ale całej prawdy dowiemy się dopiero po śmierci.

Zatem póki co, nie spieszmy się aby ją poznać. Żyjmy po prostu tak, aby żałować w swoim życiu jak najmniej.

Autor: Marta :)

Podobne artykuły

Brak podobnych wpisów.

Napisz komentarz