<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Babski Świat</title>
	<atom:link href="http://blog.babskiswiat.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.babskiswiat.net</link>
	<description>Twoje kobiecie miejsce w sieci - babskiswiat.net</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Sep 2011 10:35:06 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Mężczyźni również „przeżywają” ciążę&#8230;</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/mezczyzni-rowniez-%e2%80%9eprzezywaja%e2%80%9d-ciaze/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/mezczyzni-rowniez-%e2%80%9eprzezywaja%e2%80%9d-ciaze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Sep 2011 10:35:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio na urodzinach mojego brata rozmawiałam z jednym kolegą – świeżo upieczonym tatusiem. Ma on synka pięciomiesięcznego, który jest jego oczkiem w głowie.  Z przyjemnością słuchałam tego, co i w jaki sposób mówił o swojej dziewczynie – matce malucha oraz o samym dziecku&#8230;

Okres ciąży wydawać by się mógł trudny głównie dla kobiet. W końcu to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio na urodzinach mojego brata rozmawiałam z jednym kolegą – świeżo upieczonym tatusiem. Ma on synka pięciomiesięcznego, który jest jego oczkiem w głowie.  Z przyjemnością słuchałam tego, co i w jaki sposób mówił o swojej dziewczynie – matce malucha oraz o samym dziecku&#8230;</p>
<p><span id="more-250"></span></p>
<p>Okres ciąży wydawać by się mógł trudny głównie dla kobiet. W końcu to my „rośniemy”, to nas wszystko drażni, boli i doprowadza do rozpaczy&#8230; To my „męczymy się” przez 9 miesięcy aż do momentu największej „męczarni” – porodu. Ale tak naprawdę zapominamy<br />
o tym, że i przyszły tatuś również przeżywa ten czas i jest to dla niego tak samo trudne.</p>
<p>Mężczyzna, który kocha kobietę, widząc, jak zmienia się jej ciało, jak chwiejny jest jej nastrój, jak wiele musi ona znieść, aby wydać mu na świat potomka, również znosi to wszystko niełatwo. Martwi się tak samo jak ona, współczuje jej każdego bólu, gorszego samopoczucia i utraconych nerwów, chciałby jakoś pomóc i wesprzeć ją w tym trudnym dla nich obojga czasie&#8230;</p>
<p>Mojego brata kolega mówił o swojej kobiecie z czułością i ogromnym szacunkiem. Powiedział, że nie sądził, że my – kobiety – jesteśmy w stanie tak wiele znieść&#8230; Był przy porodzie i cały czas podkreślał uczucie dumy, że jako pierwszy zobaczył główkę syna.</p>
<p>Mówił, że jeśli ktoś jest zdania, że poród rodzinny jest przyczyną pojawienia się odrazy mężczyzny do kobiety, jest w wielkim błędzie. On dzięki temu doświadczeniu darzy ją większym szacunkiem. „Nie można mieć gówniarskiego podejścia” – stwierdził.</p>
<p>Okres ciąży wspomina jako trudny czas. Również i jego wiele to kosztowało. Był przy dziewczynie zawsze, kiedy tego potrzebowała. A przynajmniej się starał. „Wiadomo, miała wiele humorów. Nie ma nic bardziej zmiennego niż kobiety” – przyznał. Po chwili jednak dodał, że warto było się przemęczyć, bo w momencie przyjścia na świat maleństwa,<br />
o wszystkich trudnościach się zapomina. A widok ulgi i tak ogromnej radości malującej się na twarzy ukochanej kobiety zapamięta do końca życia.</p>
<p>Teraz, kiedy maluch wymaga stałej opieki, mężczyzna pomaga młodej mamie, jak tylko może. Wraca z pracy i do wieczora zajmuje się dzieckiem. Wtedy kobieta ma chwilę na odpoczynek. Jest tak wykończona, że zasypia na kilka godzin.</p>
<p>Zapowiedział już, że jak będzie chciała wrócić do pracy, będą spać z synkiem na zmianę, aby każde z nich mogło choć trochę pospać. Innymi obowiązkami również się dzielą.</p>
<p>Mój kolega w ogóle wiele wiedział na temat ciąży i samego porodu. Potrafił wyliczyć wydatki, jakie ponieśli z dziewczyną na przygotowanie pokoju, a jakie są niezbędne do utrzymania dziecka, udzielił mi kilku rad odnośnie relacji damsko-męskich. Sam powiedział, że bardzo się zmienił, że teraz życie ma dla niego głębszy sens.</p>
<p>Bardzo podoba mi się jego podejście do wspólnego życia.</p>
<p>Patrząc na innych mężczyzn życzyłabym wszystkim kobietom, aby miały u swego boku właśnie takiego partnera. Na koniec rozmowy pocieszył mnie jednak, że większość mężczyzn w jego wieku (29 lat) wydaje się być niedojrzałymi i wciąż nieprzygotowanymi do roli prawdziwego partnera i ojca. Ale gdy ten czas już nadejdzie, świetnie potrafią się w tym odnaleźć, jeśli tylko chcą dzielić życie z tą, a nie inną kobietą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/mezczyzni-rowniez-%e2%80%9eprzezywaja%e2%80%9d-ciaze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Postępować według własnego sumienia? Czy być głuchym na cudze problemy?</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/postepowac-wedlug-wlasnego-sumienia-czy-byc-gluchym-na-cudze-problemy/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/postepowac-wedlug-wlasnego-sumienia-czy-byc-gluchym-na-cudze-problemy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Sep 2011 19:24:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[sumienie]]></category>
		<category><![CDATA[znieczulica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=245</guid>
		<description><![CDATA[Niestety coraz częściej spotykamy się z tak zwaną znieczulicą na cudze problemy czy cierpienie, coraz rzadziej gotowi jesteśmy udzielić bezinteresownej pomocy&#8230;

Niestety coraz częściej spotykamy się z tak zwaną znieczulicą na cudze problemy czy cierpienie, coraz rzadziej gotowi jesteśmy udzielić bezinteresownej pomocy osobie zaatakowanej na ulicy przez chuliganów czy zwyczajnie boimy się zadzwonić po policję w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niestety coraz częściej spotykamy się z tak zwaną znieczulicą na cudze problemy czy cierpienie, coraz rzadziej gotowi jesteśmy udzielić bezinteresownej pomocy&#8230;</p>
<p><span id="more-245"></span></p>
<p>Niestety coraz częściej spotykamy się z tak zwaną znieczulicą na cudze problemy czy cierpienie, coraz rzadziej gotowi jesteśmy udzielić bezinteresownej pomocy osobie zaatakowanej na ulicy przez chuliganów czy zwyczajnie boimy się zadzwonić po policję w innych sytuacjach.</p>
<p>Problem ten dotyczy całego społeczeństwa.</p>
<p>Sama kiedyś miałam sytuację, w której niejeden radziłby „nie wtrącaj się”. Mieszkałam jeszcze z rodzicami w bloku trzypiętrowym, nad nami mieszkało młode małżeństwo z dwójką małych dzieci i mamą kobiety. Jej mąż był spokojnym człowiekiem, ale do czasu&#8230; gdy nie wypił alkoholu.</p>
<p>Tego wieczoru nie było moich rodziców w domu i zaprosiłam do siebie kilka koleżanek na babski wieczór. Siedziałyśmy sobie i gadałyśmy, włączyłyśmy sobie jakiś film, aby leciało coś w tle. Nagle rozległ się przeraźliwie głośny trzask, jakby zamykanych drzwi, a później słychać było krzyki obu kobiet i płacz dzieci.</p>
<p>„Pijany ojciec wrócił do domu” – powiedziałam na głos. Jedna z koleżanek powiedziała, że powinnyśmy dać telewizor ciszej i uważnie przysłuchiwać, czy nie dzieje się tam na górze komuś krzywda. Inna odparła, że to bez sensu i że to nie nasza sprawa. Ja jednak poszłam za radą Ani i chwilę później przysłuchiwałyśmy się okropnej awanturze&#8230;</p>
<p>Słychać było nie tylko wrzaski, ale również jakieś huki, kojarzące się z rzucaniem ciężkimi przedmiotami, przesuwaniem mebli i trzaskaniem drzwiami. Byłyśmy przerażone słysząc również między tym wszystkim płacz dzieci!</p>
<p>Matka młodej kobiety próbowała chyba jakoś przerwać awanturę, ale mężczyzna prawdopodobnie ją uderzył, bo zamilkła, a jej córka wrzasnęła „i coś ty narobił”, po czym słychać było również jej histeryczny płacz.</p>
<p>Postanowiłam zadzwonić po policję, bałyśmy się, że i dzieciom może się coś stać. Nigdy wcześniej nie słyszałam aż tak przerażającej kłótni. Owszem, młodzi kłócili się nie raz, jednak nie aż do tego stopnia&#8230;</p>
<p>Zadzwoniłyśmy więc po policję i już po kilku minutach pojawił się patrol. Zabrali mężczyznę na komisariat.</p>
<p>Kto wie, co stałoby się, gdyby nie ten telefon. A ilu z nas zdecydowałoby się go wykonać? Sądzę, że znalazłoby się wiele osób, które wolałyby nie wtrącać się w nieswoje sprawy. Powodem najprawdopodobniej byłby strach, a może myśl, że sąsiad wytrzeźwieje i dowie się, że to ja zadzwoniłem – i co wtedy? Do tego dochodzi zawsze ta pewność – „i tak będą razem, on będzie ją lał, a ona i tak nie odejdzie&#8230;”.</p>
<p>Jestem przeciwnego zdania! Nigdy właśnie NIE WIADOMO! Zresztą, nawet, jeśli kobieta nadal będzie mieszkać z takim człowiekiem, to wcale nie uprawnia nas do znieczulicy i braku jakiejkolwiek reakcji&#8230;</p>
<p>Wiem, że zdania na ten temat są podzielone&#8230; Po co dzwonić! Po co się wtrącać&#8230;</p>
<p>Ja jednak wolę działać według własnego sumienia. I tak było również za tamtym razem. Ja też się bałam. Były momenty, że się wahałam. Ale płacz dzieci i mojej sąsiadki nie dałyby mi spokoju&#8230; Wykonałam anonimowy telefon – bo tak też można przecież! I do dziś nikt nie dowiedział się, że to ja z moimi koleżankami wezwałyśmy policję. Bałam się, że będzie inaczej, że sąsiadka przyjdzie i będzie miała pretensje, bo nie prosiła o pomoc. Rozmawiałam później o tym, z moim przyjacielem. Powiedział, że może niepotrzebnie dzwoniłam! Najgorsze, że wielu ludzi powiedziałoby to samo! Ale przecież być może dzięki takiej reakcji nie doszło do tragedii&#8230; Uważam, że postąpiłam słusznie i że każdy z nas powinien w takich sytuacjach pomóc na tyle, na ile jest to możliwe, a nie zamykać się na innych.</p>
<p><!--more--></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/postepowac-wedlug-wlasnego-sumienia-czy-byc-gluchym-na-cudze-problemy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uroki zycia w stadzie</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/uroki-zycia-w-stadzie/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/uroki-zycia-w-stadzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Sep 2011 19:20:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[ślub]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=240</guid>
		<description><![CDATA[Każdy, kto po ślubie planuje zamieszkać ze współmałżonkiem u rodziców czy teściów, najpierw niech się poważnie zastanowi, zanim popełni ten błąd. Dlaczego piszę o tym w ten sposób?!

Otóż mam powody i dowody na to, aby wychodzić właśnie z takiego założenia.
Od urodzenia mieszkam w kamienicy, w której 80% lokatorów stanowi moja rodzina. Oprócz rodziców i brata, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy, kto po ślubie planuje zamieszkać ze współmałżonkiem u rodziców czy teściów, najpierw niech się poważnie zastanowi, zanim popełni ten błąd. Dlaczego piszę o tym w ten sposób?!</p>
<p><span id="more-240"></span></p>
<p>Otóż mam powody i dowody na to, aby wychodzić właśnie z takiego założenia.</p>
<p>Od urodzenia mieszkam w kamienicy, w której 80% lokatorów stanowi moja rodzina. Oprócz rodziców i brata, są to moi dziadkowie, wujek z ciotką i dwie kuzynki. Jedynie mieszkanie na parterze zajmuje małżeństwo z trójką dzieci.</p>
<p>Znane jest nam doskonale powiedzenie, że „z rodziną najlepiej na zdjęciu”. I tego wszystkim zakładającym rodziny radziłabym się trzymać.</p>
<p>Nikt nie lubi konfliktów i nieporozumień z bliskimi osobami. A więc aby do nich nie dopuścić, najlepiej jest unikać mieszkania pod jednym dachem.</p>
<p>Na początku może nam się to wydawać wręcz niemożliwe. Przecież : „świetnie dogaduję się z teściami”, albo „moi rodzice uwielbiają mojego męża” itp. itd.</p>
<p>Tylko, że rzeczywistość bywa czasami okrutna i niekiedy naprawdę niewiele trzeba, aby to, co wcześniej wyglądało jak z obrazka, diametralnie się zmieniło. Co gorsze, największe problemy i nieporozumienia biorą się zazwyczaj z najdrobniejszych, najmniej znaczących rzeczy. Wystarczy, że synowa nie wytrze kurzu z mebli, albo zięć nie umyje talerza po zupie. I już mamy powody do sprzeczki. Zbierają się one jeden do drugiego, i w końcu przychodzi moment, że patrzymy na siebie jak na wrogów.</p>
<p>W takich sytuacjach na próbę wystawiany jest związek młodych ludzi, którzy stając między „młotem a kowadłem”, nie wiedzą w pewnym momencie, czy popierać rodziców czy współmałżonka&#8230;..</p>
<p>Potem pojawiają się dzieci, które dorastając patrzą na to, jak mamusia kłóci się z babcią, albo jak dziadek wiecznie krytykuje zachowania tatusia&#8230;..</p>
<p>I mimo, że nic nie mówią nie chcąc się wtrącać w życie dorosłych, to bardzo to przeżywają i nie potrafią się odnaleźć w całej tej sytuacji.</p>
<p>Ja sama byłam takim dzieckiem więc wiem co mówię. Mój chłopak ma podobne doświadczenia z dzieciństwa, gdyż również mieszka po sąsiedzku z babcią i wujkiem.</p>
<p>I my już wiemy, że nasza wspólna przyszłość ma szansę na sukces tylko w przypadku, gdy zamieszkamy z dala od rodziców. Trzymamy się tego i zdania na pewno nie zmienimy.</p>
<p>Chcemy, aby nasze stosunki z teściami kiedyś po naszym ślubie były przynajmniej tak dobre, jak są  na dzień dzisiejszy. I co najważniejsze zależy nam na tym, aby nasze dzieci nie musiały patrzeć na kłótnie w rodzinie i wybierać, która babcia czy dziadek jest lepszy&#8230;.</p>
<p>Kiedyś mój Adrian powiedział słowa, które utkwiły mi w pamięci: „możemy nawet jeść obiad na zmianę, mając do dyspozycji tylko jeden widelec, byle byśmy byli sami, byleby u siebie&#8230;.”</p>
<p>Zgadzam się z tym w 100%!!!</p>
<p>Naprawdę nie trzeba uciekać od rodziny na drugi koniec świata, wystarczy jedynie zamieszkać w miejscowości obok. I wówczas życie może wyglądać zupełnie inaczej- o wiele lepiej.</p>
<p>Gdybym była lekarzem, na pewno na receptach wypisywałabym właśnie taką radę. Sądzę, że pomogłaby na większość ludzkich dolegliwości <img src='http://blog.babskiswiat.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Marta <img src='http://blog.babskiswiat.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/uroki-zycia-w-stadzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyjazn damsko- meska – tylko dla naiwnych??</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/przyjazn-damsko-meska-%e2%80%93-tylko-dla-naiwnych/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/przyjazn-damsko-meska-%e2%80%93-tylko-dla-naiwnych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 08:24:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[przyjażń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=237</guid>
		<description><![CDATA[Odkąd zaczął istnieć człowiek, odtąd pojawiły się towarzyszące mu bez przerwy uczucia i emocje. Potrafią być nieraz bardzo skrajne: od miłości po nienawiść.

Ja bym jednak chciała skupić się na czymś, co można umiejscowić pomiędzy miłością a nienawiścią, a mianowicie PRZYJAŹŃ.  Dlaczego pomiędzy? Otóż wydaje mi się, że od przyjaźni do nienawiści i od przyjaźni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odkąd zaczął istnieć człowiek, odtąd pojawiły się towarzyszące mu bez przerwy uczucia i emocje. Potrafią być nieraz bardzo skrajne: od miłości po nienawiść.</p>
<p><span id="more-237"></span></p>
<p>Ja bym jednak chciała skupić się na czymś, co można umiejscowić pomiędzy miłością a nienawiścią, a mianowicie PRZYJAŹŃ.  Dlaczego pomiędzy? Otóż wydaje mi się, że od przyjaźni do nienawiści i od przyjaźni do miłości droga jest jednakowa.</p>
<p>Taka reguła dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn.</p>
<p>A jak będzie  w przypadku, gdy mowa o przyjaźni damsko-męskiej? No i czy w ogóle takie zjawisko w przyrodzie istnieje?!</p>
<p>Myślę, że zdania na ten temat będą podzielone.</p>
<p>Jedni powiedzą, że jest to jak najbardziej możliwe, że od lat przyjaźnią się z osobami płci przeciwnej i świetnie się dogadują. Inni natomiast, w ogóle nie wyobrażają sobie, żeby tego typu przyjaźń mogła zaistnieć w ich życiu.</p>
<p>Według mnie, nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do zrealizowania.</p>
<p>Jeszcze w szkole średniej  przyjaźniłam się z chłopakiem z mojej klasy. Oboje byliśmy w stałych związkach. Kiedy jednak oba te związki się rozpadły, nasza przyjaźń zaczęła przybierać nieco inną formę. Wszyscy znajomi bardzo nam kibicowali i wierzyli, że stworzymy razem świetną parę.</p>
<p>Jednak wyszło zupełnie inaczej. Złudzenia o pięknym związku pękły niczym bańka mydlana, a po przyjaźni, która nas wcześniej łączyła nie zostało ani śladu.</p>
<p>Mając za sobą takie doświadczenia, powinnam stwierdzić, że przyjaźń damsko- męska nie ma szans na przetrwanie. Ale w życiu układa się różnie.</p>
<p>Jednego jestem pewna: taka przyjaźń może (i powinna) istnieć, ale tylko między ludźmi, którzy są w związku.</p>
<p>Kiedyś jedna z moich koleżanek, rozstając się  ze swoim chłopakiem powiedziała mu: „byłeś tylko moim chłopakiem, a to za mało&#8230;&#8230;..”</p>
<p>Święta racja! Aby związek miał szansę na przetrwanie, i aby było nam ze sobą dobrze, oprócz tej przysłowiowej „chemii”, powinna zaistnieć między nami przyjaźń.</p>
<p>Wspaniale jest czuć, że ma się w swoim partnerze oparcie, podporę, że można na niego liczyć w każdej sytuacji- tak jak na najlepszą przyjaciółkę. I oczywiście ogromną radość sprawia nam dawanie swojej pomocy partnerowi.</p>
<p>I kiedy przyjaźnimy się ze swoim chłopakiem/ mężem, wtedy już nie czujemy potrzeby szukania przyjaźni w innych mężczyznach. Wystarczy,że będzie w pobliżu chociaż jedna przyjaciółka, do której zawsze będzie można się zwrócić o poradę czy pomoc. No bo wiadomo- mężczyzna nie zawsze zrozumie nas tak dobrze, jak druga kobieta.</p>
<p>Nie twierdzę, że takich nie ma na tym świecie, ale prawdą jest,że są to pojedyncze przypadki.</p>
<p>Przeważnie jest tak, że kiedy mężczyzna i kobieta zaczynają się przyjaźnić, prędzej czy później jedna ze stron będzie chciała czegoś więcej. A przecież nie każdy może mieć na to ochotę!</p>
<p>I wtedy automatycznie przyjaźń znika. Dlatego, jeśli już koniecznie chcemy się przyjaźnić z mężczyzną- niech to będzie ten NASZ mężczyzna- będziemy miały wtedy tą pewność, że sprawy nie zajdą za daleko <img src='http://blog.babskiswiat.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Z pozostałymi możemy się kolegować, chodzić na piwo czy dyskoteki- i też będzie super.</p>
<p>Wszyscy jednak gdzieś w głębi duszy wierzymy, że przyjaźń damsko- męska istnieje i ma szansę przyjaźnią pozostać.</p>
<p>I czy to oznacza, że jesteśmy naiwni? Kto wie, może i jesteśmy!!!  Każdy jednak musi przeżyć i doświadczyć czegoś takiego na własnej skórze, aby móc się przekonać i wyciągnąć odpowiednie wnioski.</p>
<p>Marta <img src='http://blog.babskiswiat.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/przyjazn-damsko-meska-%e2%80%93-tylko-dla-naiwnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeciwienstwa sie przyciagaja! &#8211; czy na pewno?</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/przeciwienstwa-sie-przyciagaja-czy-na-pewno/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/przeciwienstwa-sie-przyciagaja-czy-na-pewno/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 08:22:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[milość]]></category>
		<category><![CDATA[zauroczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=234</guid>
		<description><![CDATA[Praktycznie od zawsze znane jest nam powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają. Osoby różniące się znacznie od siebie według tego powiedzenia pasują do siebie i tworzą udany związek. Zastanawiam się jednak, czy aby na pewno&#8230;

Może sedno sprawy tkwi w tym, jakie to mają być przeciwieństwa – na jakim podłożu? Czy chodzi o zainteresowania, charakter, temperament czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Praktycznie od zawsze znane jest nam powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają. Osoby różniące się znacznie od siebie według tego powiedzenia pasują do siebie i tworzą udany związek. Zastanawiam się jednak, czy aby na pewno&#8230;</p>
<p><span id="more-234"></span></p>
<p>Może sedno sprawy tkwi w tym, jakie to mają być przeciwieństwa – na jakim podłożu? Czy chodzi o zainteresowania, charakter, temperament czy poglądy na życie?</p>
<p>Kiedy mężczyzna i kobieta się spotykają, chcą wiedzieć o sobie jak najwięcej. Na tym etapie poznajemy drugą osobę i może rzeczywiście przyciąga nas do niej jej odmienność w stosunku do nas – odwaga, gdy my jesteśmy nieśmiali, jej energia, gdy my jesteśmy raczej pasywni, jej pełne pasji i ambicji życie, gdy my zadowalamy się drobnymi radościami dnia codziennego. Wszystko to na pierwszy rzut oka wydaje nam się wręcz wspaniałe! Wnosi to wiele nowej energii w nasze życie i czyni nas bardziej aktywnymi. Jednak nie każdy z nas chce zmieniać swoje nastawienie do życia, a wielu ludzi po prostu tego nie potrafi zrobić. I co wtedy? Okazuje się, że ciągłe wypady w góry, sporty ekstremalne, gonitwa za coraz nowymi pasjami i spełnianie wygórowanych ambicji zaczyna nas męczyć. I tak oto zupełnie inna niż my osoba – pełna tych właśnie przeciwieństw – staje się irytująca&#8230; Dochodzimy do wniosku, że jednak oczekujemy zupełnie czego innego, a wizja „udanego związku” odbiega za bardzo od wizji snutej przez tę drugą osobę.</p>
<p>Zainteresowania nie powinny być moim zdaniem „przeciwne”. Oczywiście nie znajdziemy na świecie drugiej osoby, która będzie lubiła robić dokładnie to samo w tym samym czasie, co my, a w dodatku będzie w naszym typie i będzie chciała akurat być z nami. Ale mam tu na myśli pokrewne hobby. Na przykład dwoje ludzi lubi uprawiać sport. Jedno z nich lubi jazdę na rowerze, a drugie lubi pływać. Łączy je zamiłowanie do aktywności, więc wspólny wypad w góry może okazać się początkiem nowej wspólnej pasji – trekkingu. Chodzi o to, aby odnajdować razem nowe pasje i zamiłowania. Jeżeli ja nie lubię ruszać się nigdzie z domu czy ogrodu, a mój partner uwielbia tańczyć i imprezować, to jak mamy się pogodzić? Jeśli nie będziemy oboje nastawieni na wzajemne dostrzeganie potrzeb drugiej osoby, skończy się na tym, że albo ja usidlę go i uczynię nieszczęśliwym, albo będę chodzić tam, gdzie nie lubię, albo oddalimy się od siebie z powodu odmiennych upodobań – wcześniej nazwanych „przeciwieństwami”.</p>
<p>Charakter może rzeczywiście powinien się różnić. Bo co będzie jeśli zwiążą się ze sobą dwie wybuchowe, nerwowe i w dodatku uparte osoby? Wieczne kłótnie i próba postawienia na swoim. Ale podobnie, jak na wszystkich płaszczyznach różnice nie powinny być drastyczne, a więc cechy nie mogą być zupełnie przeciwne. Bo co będzie robić pełna energii osoba, lubiąca wyzwania z kimś, kto woli cały dzień przespać?</p>
<p>W budowaniu głębszych relacji z innymi chodzi głównie o to, aby się nawzajem wspierać i uzupełniać. Nie znaczy to jednak, że uzupełniamy się tylko i wyłącznie cechami przeciwnymi.</p>
<p>Różnice w temperamencie też nie mogą być za bardzo widoczne. Sfera intymna życia powinna być, owszem, zróżnicowana, jednak nie może stać się zupełnie czymś innym niż oczekujemy. I znów pojawia się wniosek, że przeciwieństwa nie do końca są do siebie dopasowane.</p>
<p>A co z poglądami na życie? Trudno wyobrazić sobie szczęśliwą romantyczkę marzącą o wielkim ślubie z kimś kto twardo stąpa po ziemi, a jego mottem jest „nie potrzebuję papieru, aby z kimś być”. Nasze plany na przyszłość powinny być podobne do planów naszego partnera. Ale tu trzeba mieć świadomość, że nie chodzi o dopasowanie „na siłę” swoich marzeń do jego realnego podejścia, ale o to, aby mieć świadomość siebie i swoich oczekiwań i umieć je połączyć w jedną wspólną wizję przyszłego życia.</p>
<p>Przeciwności się przyciągają?</p>
<p>Powiedzenie to jednak można rozumieć w dwojaki sposób: możemy bowiem założyć, że owe „przyciąganie” to tylko i wyłącznie chęć poznania tej „innej” niż my osoby, a nie od razu utworzenie z nią szczęśliwego związku. Może niektórzy z nas tak bardzo pragną nawiązać głębszą więź, że to „przyciąganie” chcą traktować jako zapowiedź prawdziwie udanego związku?</p>
<p>Jeśli mowa o nutce tajemniczości, świeżej dawce energii i nowego spojrzenia na świat – zgodzę się z powiedzeniem. Jednak na dłuższą metę nie jest to dobre rozwiązanie.</p>
<p>Pamiętajmy o tym, że to co nas na początku intryguje, interesuje i budzi naszą ciekawość, z czasem może stać się nam obojętne, a nawet może zacząć nas irytować i zamiast przyciągać – będzie odpychać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/przeciwienstwa-sie-przyciagaja-czy-na-pewno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwaga na wiecznych chlopcow! – Syndrom Piotrusia Pana</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/uwaga-na-wiecznych-chlopcow-%e2%80%93-syndrom-piotrusia-pana/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/uwaga-na-wiecznych-chlopcow-%e2%80%93-syndrom-piotrusia-pana/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Apr 2011 10:22:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=229</guid>
		<description><![CDATA[Twój facet zachowuje się, jak mały chłopiec częściej niż wtedy, gdy odpakowuje prezent na gwiazdkę lub gdy widzi na ulicy ferrari? Rzadko liczy się z Twoimi potrzebami?

Jesteście razem od 5 lat, a wciąż nie ma mowy o wspólnym mieszkaniu,  założeniu rodziny ani dzieleniu obowiązków? Uważaj, bo mogłaś trafić w  sidła wiecznego Piotrusia Pana [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Twój facet zachowuje się, jak mały chłopiec częściej niż wtedy, gdy odpakowuje prezent na gwiazdkę lub gdy widzi na ulicy ferrari? Rzadko liczy się z Twoimi potrzebami?</p>
<p><span id="more-229"></span></p>
<p>Jesteście razem od 5 lat, a wciąż nie ma mowy o wspólnym mieszkaniu,  założeniu rodziny ani dzieleniu obowiązków? Uważaj, bo mogłaś trafić w  sidła wiecznego Piotrusia Pana bojącego się dorosłego życia i  jakiejkolwiek formy odpowiedzialności.</p>
<p>W psychologii określa się to jako Syndrom Piotrusia Pana.</p>
<p>Coraz częściej możemy o nim przeczytać, zobaczyć go w reklamach lub kabaretach. Ale czy tylko tam? Niestety nie tylko. Wiele kobiet przeżywa to na co dzień, jednak wtedy nie jest to już w ogóle zabawne.</p>
<p>Syndrom Piotrusia Pana to najprościej rzecz ujmując zespół zachowań typowych dla małego chłopca dający się trwale zaobserwować u dorosłego mężczyzny.</p>
<p>Innymi słowy – wiecznie chcący się bawić i szaleć chłopak, który nie wie, co to rozsądek i odpowiedzialność. A może właśnie wie i dlatego przed tym ucieka?</p>
<p>Piotruś Pan znany nam z bajki nie chce dorastać. Woli mieć cały czas 5 lat i bawić się, marzyć, wieść beztroskie życie pełne przygód. Podobnie jest właśnie z niektórymi mężczyznami. Dziś już ideały męskości, które niegdyś były czymś zupełnie normalnym i pożądanym, m.in. odwaga, siła, odpowiedzialność, wierność czy skłonność do poświęceń – nijak się mają do naszej rzeczywistości.</p>
<p>Piotruś Pan to egoista. Dla niego liczy się tylko to, czego on chce, o czym on marzy, co w danej chwili czuje. Myśl o założeniu rodziny jest dla niego przerażająca. Obowiązek troszczenia się o innych oznacza dla niego koniec z jego marzeniami i poczuciem niezależności. A tego by nie zniósł.</p>
<p>Czym jest dla niego miłość? Tym, czym są dla niego inne wartości – kiedy ma ochotę spotykać się z jakąś dziewczyną, robi to, kiedy nie – to nie. Nie ma problemu z zerwaniem znajomości. Zazwyczaj taki związek kończy się, kiedy partnerka zaczyna więcej wymagać i stawiać swoje warunki lub planować wspólne przyszłe życie. Piotruś Pan nie potrafi nawiązać głębokiej relacji z kobietą, ponieważ nie zauważa jej potrzeb. Dopóki jest miło, przyjemnie i niezobowiązująco – Piotruś Pan jest zadowolony.</p>
<p>Taki mężczyzna wciąż szuka poklasku i aprobaty. Zadaje się zazwyczaj z wesołymi, niekonfliktowymi ludźmi, którzy nie będą mu robić wyrzutów ani prawić kazań. Akceptują go takim, jakim jest, pozwalając na beztroskie życie pełne zabawy i pozbawione głębszym uczuć.</p>
<p>Jak sobie radzi w pracy i życiu codziennym?</p>
<p>Praca jest dla Piotrusia Pana tylko i wyłącznie przymusem, który trzeba odbębnić, by mieć pieniądze na przyjemności. Nie znajduje on i właściwie nie szuka w niej satysfakcji i spełnienia. Wystarczy, że zarobi tyle, ile mu akurat potrzeba na realizacje coraz to nowych przedsięwzięć go cieszących. Nie wykonuje żadnych obowiązków ponad te, które musi wykonać. W życiu codziennym nie interesuje się rachunkami, porządkiem w domu czy ciepłym posiłkiem. Przecież to zawsze było załatwione przez kogoś innego, więc czym on ma się przejmować! Kiedy już mieszka sam, zdarza mu się zapomnieć o zapłaceniu rachunku czy raty za jakąś „nową zabawkę”.</p>
<p>Również i tacy mężczyźni zostają tatusiami. Zwykle nie jest to planowane dziecko, chyba, że Piotruś Pan właśnie nabrał ochoty na kolejną przygodę – dziecko będzie dla niego raczej zabawką, maskotką, a później nowym kompanem do zabaw. Nie można liczyć na to, że odpowiednio się nim zaopiekuje, domyśli się, czemu maluch płacze, przewinie go czy nakarmi.</p>
<p>Oczywiście nie wszystkie te cechy na raz musi posiadać Piotruś Pan. Bywają mężczyźni lubiący zabawę i niezależność, ale odnajdujący swoje spełnienie w pracy. Być może traktują to również jako zabawę, za którą dodatkowo otrzymują wynagrodzenie&#8230;</p>
<p>Nie ma reguły i nie wiadomo, czy i kiedy Piotruś Pan wreszcie dojrzeje. Czasem jakieś przykre lub szokujące wydarzenie, jak np. śmierć bliskiej osoby, może spowodować jego ocknięcie się. W najgorszym wypadku przytomnieje on wtedy, gdy jest już za późno. Jest sam, nie ma rodziny, a jego młodość i atrakcyjność przeminęły&#8230; Przeżywa kryzys. Wtedy może go jedynie uratować druga szansa – miłość kobiety dojrzałej i wyrozumiałej. Często niezbędna może się okazać również psychoterapia.</p>
<p>Czy możemy jakoś przyspieszyć proces dojrzewania Piotrusia Pana? Raczej kiepsko nam to pójdzie&#8230; Każda nasza próba sprowadzenia go na ziemię zostanie odebrana jako próba odebrania wolności i niezależności. Możemy spotkać się z reakcją złośliwą, często zakończyć się to może rozstaniem&#8230; Jeśli tak by się stało, pamiętaj, że to Ty decydujesz. Tak naprawdę Ty wybierasz mężczyznę, z którym chcesz spędzić resztę życia. A to, czy chcesz się ustatkować i mieć rodzinę, a każdego dnia użerać się i walczyć o swoje potrzeby i próbować wykrzesać z niego odrobinę poczucia obowiązku, również jest Twoją decyzją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/uwaga-na-wiecznych-chlopcow-%e2%80%93-syndrom-piotrusia-pana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odzyskal mame dzieki&#8230;. internetowi</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/odzyskal-mame-dzieki-internetowi/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/odzyskal-mame-dzieki-internetowi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Apr 2011 10:19:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historie prawdziwe]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[mama]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=226</guid>
		<description><![CDATA[Historia, którą chcę się podzielić, jest jak najbardziej autentyczna mimo, że może wyglądać na wyjętą ze scenariusza pierwszego lepszego serialu.  Kiedy Karol skończył siedem lat, jego rodzice w pogoni za pracą i pieniędzmi postanowili wyjechać na jakiś czas do USA.

Syna na ten czas oddali w opiekę dziadkom (rodzicom ze strony mamy).
Plan był taki, że kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Historia, którą chcę się podzielić, jest jak najbardziej autentyczna mimo, że może wyglądać na wyjętą ze scenariusza pierwszego lepszego serialu.  Kiedy Karol skończył siedem lat, jego rodzice w pogoni za pracą i pieniędzmi postanowili wyjechać na jakiś czas do USA.</p>
<p><span id="more-226"></span></p>
<p>Syna na ten czas oddali w opiekę dziadkom (rodzicom ze strony mamy).</p>
<p>Plan był taki, że kiedy ustabilizują swoją sytuację materialną, ściągną Karola do siebie i wszyscy na stałe zostaną w Ameryce.</p>
<p>Plany te jednak w bardzo szybkim czasie się rozwiały. Rodzice nie potrafili dogadać się między sobą, zaraz po przyjeździe do USA wzięli rozwód i każde z nich poszło w swoją stronę.</p>
<p>Karol stracił kontakt z ojcem. Mama natomiast pisała listy, wysyłała paczki na święta.</p>
<p>Trwało to może jeszcze przez następne dwa lata. Aż w pewnym momencie słuch o mamie Basi zaginął.</p>
<p>Nikt z rodziny nie wiedział co się z nią dzieje, dlaczego tak nagle przestała się do wszystkich odzywać.</p>
<p>Karol na wszystkie możliwe sposoby próbował uzyskać jakiekolwiek informacje o tym, co się dzieje z jego mamą. Na próżno!!! Jednak nigdy nie tracił nadziei, ciągle w głębi serca wierzył, że mama o nim pamięta i pewnego dnia odezwie się do swojego syna.</p>
<p>Mijały lata&#8230;.. Karolowi umarła babcia, a po 3 latach odszedł jego dziadek. Chłopak musiał szukać dachu nad głową. Przygarnął go do siebie jego ojciec chrzestny, a zarazem brat mamy.</p>
<p>Z wujkiem mieszkał około dwóch lat. Karol mając 20 lat nie mógł znieść wiecznej kontroli i po raz kolejny zmienił miejsce zamieszkania. Tym razem był to dom dziadków od strony jego ojca.</p>
<p>O jego rodzicach w domu się już nie mówiło, był to temat tabu. Nawet sam Karol pytany o rodziców mówił: : „ dla mnie rodzicami byli dziadkowie, którzy umarli, innych nie mam&#8230;.”</p>
<p>Chłopakowi nie było łatwo w życiu- zresztą trudno się temu dziwić. Ciągła zmiana miejsca zamieszkania i to nieustające przekonanie, że jest się wszędzie niechcianym&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</p>
<p>Karol wpadł w nieciekawe towarzystwo, zaczęły się  imprezy, alkohol, narkotyki.</p>
<p>Jednak nigdy nie dał po sobie poznać, że coś dzieje się nie tak.</p>
<p>Związał się z dziewczyną, dla której zapragnął się zmienić- jednak bez większego rezultatu.</p>
<p>Pewnego dnia, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, Karol na jeden z portali internetowych otrzymał wiadomość: „ Karolku, to ja- Mama Basia” !</p>
<p>Nikt pewnie nie jest sobie w stanie wyobrazić, co wtedy poczuł. Pierwsza myśl, jaka go opanowała, to taka, że ktoś robi sobie z niego żarty. Dlatego dokładnie to sprawdził. Poprosił nadawcę wiadomości, o podanie wszystkich szczegółowych informacji, dotyczących jego osoby, jego dzieciństwa.</p>
<p>Teraz już miał pewność- to na pewno mama! Na stałe zamieszkała w Chicago, znalazła tam pracę i rozpoczęła studia pielęgniarskie.</p>
<p>Początkowo wymieniali tylko wiadomości na portalu, z czasem było ich coraz więcej. Potem był pierwszy telefon i wielkie wzruszenie z obu stron.</p>
<p>Karol i jego mama poznawali się na nowo. Jednak największym dla nich przeżyciem była  video rozmowa na skypie. Oboje byli nią  przerażeni- w końcu minęło 15 lat!!!</p>
<p>Ale już po pierwszej były następne, i tak dzień  w dzień&#8230;&#8230;</p>
<p>Karol zmienił swoje podejście i nastawienie do mamy. Wybaczył jej, że tyle lat milczała. Zapragnął, aby wróciła do Polski, do niego! Żeby zaczęli wszystko na nowo! Niestety&#8230;.</p>
<p>Okazało się, że mama Karola jest ciężko chora i jej stan zdrowia nie pozwala na podróże samolotem.</p>
<p>Od tej pory celem Karola stało się zbieranie pieniędzy na wyjazd Stanów.</p>
<p>Trzymam za Karola mocno kciuki i wierzę, że uda mu się zrealizować jego plan!</p>
<p>Z całej tej historii nasuwa mi się jeden wniosek :</p>
<p>Nigdy nie przestańmy wierzyć, że może w życiu spotkać nas jeszcze coś dobrego!</p>
<p>I nauczmy się wybaczać- sztuka to dosyć trudna, ale gdy już ją opanujemy, i nam i naszym bliskim będzie się żyło łatwiej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/odzyskal-mame-dzieki-internetowi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja odpuszczam Tobie grzechy, w imie Ojca i syna</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/ja-odpuszczam-tobie-grzechy-w-imie-ojca-i-syna/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/ja-odpuszczam-tobie-grzechy-w-imie-ojca-i-syna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Apr 2011 10:15:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[spowiedz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=223</guid>
		<description><![CDATA[Każdy, kto jest osobą wierzącą i praktykującą, przynajmniej raz, lub dwa razy do roku przystępuje do spowiedzi. Korzystamy z tego sakramentu zazwyczaj w okresie świątecznym. Czasami podchodzimy do konfesjonału, gdy umiera nam ktoś bliski, albo w rodzinie odbywa się chrzest, czy  komunia Święta.

Uważam, że częstsze korzystanie ze spowiedzi nie jest konieczne, tym bardziej, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy, kto jest osobą wierzącą i praktykującą, przynajmniej raz, lub dwa razy do roku przystępuje do spowiedzi. Korzystamy z tego sakramentu zazwyczaj w okresie świątecznym. Czasami podchodzimy do konfesjonału, gdy umiera nam ktoś bliski, albo w rodzinie odbywa się chrzest, czy  komunia Święta.</p>
<p><span id="more-223"></span></p>
<p>Uważam, że częstsze korzystanie ze spowiedzi nie jest konieczne, tym bardziej, że jedno z przykazań mówi : „przynajmniej raz w roku spowiadać się&#8230;..”</p>
<p>Ale każdy oczywiście podchodzi do tego według własnego sumienia- przynajmniej tak powinno być.</p>
<p>No właśnie- jak to jest?!</p>
<p>Czy przypadkiem ludzie się już nie przyzwyczaili, i spowiadają się tylko dlatego, że po prostu tak trzeba, tak wypada?!</p>
<p>Klepią wciąż te same grzechy, nie robiąc wcześniej  rachunku sumienia, nie zastanawiając się nawet, czy naprawdę żałują swojego postępowania.</p>
<p>Wszystko to niby takie proste, ale jednocześnie dość skomplikowane.</p>
<p>Często ludzie mają „swojego księdza” i nie wyobrażają sobie, aby wyspowiadać się u innego!</p>
<p>Co się za tym kryje?!</p>
<p>Otóż nie każdy Duchowy spowiada tak samo, nie każdy jest w stanie odpuścić wszystkie grzechy.</p>
<p>I ludzie zwyczajnie się boją. Może pokuty, może „kazania” jakie Ksiądz im wygłosi w trakcie spowiedzi, no i może w końcu tego, że grzechy nie zostaną odpuszczone.</p>
<p>Mimo przystępowania od wielu lat do spowiedzi, wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego u jednego księdza dany grzech będzie odpuszczony, a u innego ten sam zostanie nam zatrzymany.</p>
<p>Znany jest mi też przypadek, kiedy to pewien chłopak, spowiadając się zawsze u tego samego księdza, jednego razu dostał rozgrzeszenie za współżycie przedmałżeńskie, a pół roku później już nie.</p>
<p>No i od czego to zależy? Od humoru Spowiednika?!</p>
<p>Pytałam kiedyś proboszcza mojej parafii, czy są przypadki, w których on sam grzechów nie odpuszcza. Odpowiedział:</p>
<p>„ Jeśli ktoś naprawdę żałuje, odpuszczam  wszystkie grzechy, za wyjątkiem zabójstwa i aborcji”.</p>
<p>Myślę, że jest to skomplikowane nie tylko dla nas- spowiadających się, ale także dla samych Duchownych. Sądzę, że im też nie jest łatwo, kiedy słuchają tych wszystkich grzechów, kiedy muszą zadać pokutę i podjąć decyzję, czy można odpuścić grzechy, czy też nie.</p>
<p>Każdy z nich pewnie kieruje się w tym momencie własnym sumieniem, własnymi poglądami na świat.</p>
<p>Każdemu z nas, od dziecka na lekcjach religii wpajano, że idąc do spowiedzi  powinno się myśleć, że klęka się przed samym Bogiem. Jest to wbrew pozorom bardzo trudne. Sama na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że kiedy starałam się wyobrazić sobie w konfesjonale Boga, ogarniało mnie wielkie przerażenie. Chciałam uciec najdalej jak to możliwe.</p>
<p>I podejrzewam, że większość ludzi idzie do spowiedzi z przekonaniem, że wyznaje grzechy księdzu- tak jest po prostu wygodniej, bezpieczniej.</p>
<p>Ci, którzy głęboko wierzą, wiedzą dobrze o tym, że kiedy umrzemy czeka nas wszystkich sąd ostateczny. Wtedy nie będzie już księdza w konfesjonale, nie będzie możliwości ucieczki, czy zatajenia grzechu.</p>
<p>Ale całej prawdy dowiemy się dopiero po śmierci.</p>
<p>Zatem póki co, nie spieszmy się aby ją poznać. Żyjmy po prostu tak, aby żałować w swoim życiu jak najmniej.</p>
<p>Autor: Marta <img src='http://blog.babskiswiat.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/ja-odpuszczam-tobie-grzechy-w-imie-ojca-i-syna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwod, czy dla dziecka to koniec swiata?!</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/rozwod-czy-dla-dziecka-to-koniec-swiata/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/rozwod-czy-dla-dziecka-to-koniec-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Apr 2011 10:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=220</guid>
		<description><![CDATA[Zapewne większość młodych ludzi, myśląc o przyszłości, ma w swojej głowie zakodowany wymarzony model rodziny. Dla jednych jest to życie we dwoje, spędzane np. na dalekich podróżach, inni są większymi tradycjonalistami i marzą o gromadce dzieci, które będą wychowywać w zgodzie i miłości.
Kiedy snuje się plany na przyszłość, wszystko wydaje się być bardzo proste i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapewne większość młodych ludzi, myśląc o przyszłości, ma w swojej głowie zakodowany wymarzony model rodziny. Dla jednych jest to życie we dwoje, spędzane np. na dalekich podróżach, inni są większymi tradycjonalistami i marzą o gromadce dzieci, które będą wychowywać w zgodzie i miłości.<span id="more-220"></span></p>
<p>Kiedy snuje się plany na przyszłość, wszystko wydaje się być bardzo proste i kolorowe: „będziemy mieć wielki dom z ogrodem, super samochód, dobrą pracę, a w każde lato będziemy zabierać dzieci na wakacje”. Po prostu żyć, nie umierać!!! Niestety- życie bywa czasami okrutne i potrafi całą tą wymarzoną bajkę odwrócić do góry nogami ;(</p>
<p>Na początku małżeństwa młodzi próbują  się „dotrzeć”. Poznają swoje nawyki, przyzwyczajenia, wady i słabości- czyli wszystko to, co w okresie narzeczeństwa  nie było widoczne dla oka partnera. I albo zaakceptują siebie nawzajem w całości, albo ich wspólne życie będzie szło „pod górkę”.</p>
<p>Oczywiste jest, że najlepiej by było, aby ludzie zgadzali się ze sobą pod każdym względem. Ale wszyscy wiemy jak jest- nikt nie jest idealny! Trzeba się tylko umieć do tego przyznać. Powinno się czasami przymknąć oko na wady partnera, pogodzić z nimi i zaakceptować.</p>
<p>Co jednak zrobić, kiedy  jest to dla nas wręcz niemożliwe i atmosfera w domu zaczyna się robić nieprzyjemna?! Przychodzą dni, że nie możemy już patrzeć na męża/ żonę, drażniące są jego/ jej zachowania a nawet sama obecność!!! To jest chyba odpowiedni moment, aby się poważnie zastanowić, co dalej&#8230;&#8230;&#8230;..</p>
<p>Dzieci, nawet te małe doskonale wyczuwają „napięcie” między rodzicami, widzą, że się między nimi nie układa. I nawet, jeśli rodzice starają się nie kłócić przy dzieciach i załatwiają swoje sprawy między sobą, to i tak wszystkiego nie da się ukryć. Nikt nie jest w stanie zatuszować swoich emocji w 100 %.</p>
<p>Sytuacja jest dużo gorsza, kiedy rodzice nie zważają na obecność pociech i bez zahamowań wszczynają przy nich awantury. Są i tacy, którzy w okrutny sposób wciągają dziecko w konflikt: „idź powiedz swojemu kochanemu Tatusiowi&#8230;.” albo „komu wierzysz, mi czy Matce”?! I co te biedne dziecko może wtedy zrobić?! Nic!!! większość z nich zamyka się w sobie, izoluje od otoczenia i rówieśników, bardziej podatne jest na stres.</p>
<p>Czasami takim trudnym sytuacjom rodzinnym może pomóc tylko&#8230;&#8230; Rozwód!</p>
<p>Niektórzy jednak (zwłaszcza Ci, co pochodzą z bardzo wierzących rodzin) nie biorą takiej ewentualności pod uwagę. „Trudno, jest jak jest, nic nie zmienię”; „nie zrobię tego dzieciom”. Tylko czy tak naprawdę, kiedy rodzice poświęcają się i zostają przy współmałżonku, robią to dla dobra dziecka?!</p>
<p>Moim zdaniem NIE!  Jak dziecku może być dobrze w domu, w którym rodzice wiecznie się kłócą, skaczą sobie do oczu, mają nieustanne pretensje?! Jakie DOBRO  z tego wynika?!</p>
<p>Dziecko nie jest szczęśliwe tylko dlatego, że rodzice są razem pod jednym dachem, czy zasiadają wspólnie do obiadu. Dziecko jest szczęśliwe wtedy, kiedy i jego rodzice są szczęśliwi. Na takiej zasadzie to działa.</p>
<p>Co zatem z tym rozwodem?! Ja osobiście uważam, że jeśli nie ma szans na pojednanie, powinno do niego dojść! Można przecież tak poukładać to życie, aby dziecko wciąż miało oboje rodziców i było dla obojga jednakowo ważne. Najważniejsze jest, aby nigdy nie przestało czuć, że jest kochane!!!</p>
<p>Autor:</p>
<p>-Marta-</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/rozwod-czy-dla-dziecka-to-koniec-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieplanowane, niechciane&#8230;</title>
		<link>http://blog.babskiswiat.net/nieplanowane-niechciane/</link>
		<comments>http://blog.babskiswiat.net/nieplanowane-niechciane/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2011 15:53:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Intymność]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.babskiswiat.net/?p=217</guid>
		<description><![CDATA[Doczekaliśmy się czasów, kiedy to młodzi ludzie, chcący się rozwijać, wspinać na coraz to wyższe szczeble kariery, na pierwszym planie stawiają naukę i pracę. Nie biorą nawet pod uwagę, żeby brać ślub, czy mieć już dzieci. Mimo, że ich babcie wiecznie suszą im z tego powodu głowy : „wzięlibyście w końcu ślub, jak długo tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Doczekaliśmy się czasów, kiedy to młodzi ludzie, chcący się rozwijać, wspinać na coraz to wyższe szczeble kariery, na pierwszym planie stawiają naukę i pracę. Nie biorą nawet pod uwagę, żeby brać ślub, czy mieć już dzieci. Mimo, że ich babcie wiecznie suszą im z tego powodu głowy : „wzięlibyście w końcu ślub, jak długo tak można żyć”, albo: „jesteś młoda, zdrowa, najwyższy czas  na dziecko”.</p>
<p><span id="more-217"></span></p>
<p>Tego typu cytaty można by przytaczać w nieskończoność. Jednak młodzi sami wiedzą najlepiej, jak układać sobie życie, rady rodziców czy dziadków nie są w stanie zmienić ich poglądów i podejścia do życia.</p>
<p>Ale może to i dobrze&#8230;. w końcu czasy bardzo się zmieniły i nie można ich przyrównywać do młodzieńczych lat rodziców.</p>
<p>Niestety w życiu układa się różnie i nie zawsze może być tak, jak sobie to wymarzymy i zaplanujemy.</p>
<p>Kiedy okazuje się, że młoda dziewczyna, która właśnie rozpoczęła studia zachodzi w ciążę, świat jej  przewraca się do góry nogami. Zazwyczaj wtedy jest szybki ślub (wymuszony przez rodziców) i koniec planów o wielkiej karierze. Oczywiście nie jest to regułą- ambitne kobiety nie poddają się i swoje życiowe plany odkładają na później (np.  kiedy dziecko będzie już odchowane).</p>
<p>Sytuacja robi się dość poważna, kiedy przyszłe mamy w żadnym wypadku nie chcą dopuścić do tego, aby ich maleństwo przyszło na świat. Ale przecież ono już jest!!! już istnieje!!!</p>
<p>Dlaczego więc pozbawiać je szansy, aby mogło sobie po prostu żyć, jak My wszyscy?!</p>
<p>Przecież to nie Nam -ludziom  przyszło decydować o tym,  kto może żyć, a kto nie!</p>
<p>Niestety. Mimo wszystko kobiety wciąż poddają się aborcji. I nie chodzi tylko o to, że zabieg ten jest  zabroniony w naszym kraju (oby się nic nie zmieniło). Najgorsze jest to, że nie zdają sobie sprawy, jak wielkie zło czynią- sobie i tej malej istotce.</p>
<p>Są i takie  kobiety, które  próbują doprowadzić do poronienia. Jednak dla mnie najbardziej przerażające jest co innego.</p>
<p>Mogę się tym podzielić, przytaczając konkretny przykład z życia.</p>
<p>Całe to zdarzenie, o którym opowiem, miało miejsce wiele lat temu w mojej miejscowości. I chociaż byłam wtedy jeszcze dzieckiem, pamiętam  wszystko bardzo dokładnie.</p>
<p>Niedaleko mnie mieszkała młoda kobieta. Miała 5-letnią córeczkę i partnera( podobno ślubu nie mieli).</p>
<p>Z sąsiadami żyła w zgodzie, nikt nigdy złego słowa na nią nie powiedział. Pani Ania zaczęła pewnego dnia uskarżać się na swoje zdrowie. Mówiła ludziom, że zrobiły jej się wrzody na żołądku i dlatego rośnie jej brzuch. Sąsiedzi bardzo współczuli Ani i wciąż wypytywali o to, jak się czuje.</p>
<p>Stan zdrowia kobiety stale się pogarszał. W końcu doszło do tego, że wrzody na żołądku pękły. Automatycznie brzuch wrócił swoich dawnych rozmiarów.</p>
<p>Jak się nie trudno domyśleć, wrzody były tylko wytworem wyobraźni Pani Ani. Prawda jest taka, że była w ciąży.</p>
<p>Pytanie tylko teraz: co się stało z dzieckiem?!</p>
<p>Otóż ciało znaleziono zakopane w ogródku za domem!!! Czy ktoś jest sobie w stanie w ogóle to wyobrazić?! Ja nie!!!</p>
<p>Moim zdaniem takie rzeczy mogą się zdarzać tylko w filmach o psychopatach!!!</p>
<p>Ale mówi się, że scenariusze pisze samo życie, więc&#8230;&#8230;.</p>
<p>Ania wraz ze swoim konkubinem z zimną krwią dopuściła się tak przerażającej zbrodni.</p>
<p>Ciekawe co czuła, kiedy owijała pępowiną malutką szyjkę swojego synka?!</p>
<p>Pewnie nikt prędko się tego nie dowie- Ania w dalszym ciągu odsiaduje swój wyrok i podejrzewam, że nie prędko opuści więzienną celę.</p>
<p>I czy właśnie takiego życia  chciała?  Czy to życie, jakie ma teraz jest lepsze od tego, jakie mogła mieć, będąc mamą dla dwójki wspaniałych dzieci?!</p>
<p>Ta historia nie jest jedyną tego typu. Na świecie ciągle dzieją się takie rzeczy.</p>
<p>Pytam tylko: Dlaczego?!</p>
<p>Czemu chęć robienia kariery, czy obawy, że nie będzie się w stanie utrzymać i wychować dziecka doprowadzają do takich tragedii?</p>
<p>Co zatem musi się stać, aby ludzie zmienili swoją hierarchię wartości i zaczęli dostrzegać, co tak naprawdę ma w życiu największą wartość?!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.babskiswiat.net/nieplanowane-niechciane/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

